Pawie oczko

Park Ptaków w Kuala Lumpur różni się od znanych nam z Europy ogrodów zoologicznych, gdzie zwierzęta mieszkają na niewielkiej powierzchni oddzielonej od siebie żelaznymi kratami. Tutaj ptaki nie wiedzą co to brak wolności i życie w klatce. Swobodnie latają po całym obszarze parku, spacerują po chodnikach i zachodzą drogę turystom.
Pomimo sporej liczby odwiedzających można naprawdę doświadczyć tu obcowania z naturą. Niewiele osób jest przyzwyczajonych do przechadzania się między metrowymi pawiami, czy dzielenia się jedzeniem z ewidentnie łakomym tukanem. Nawet najodważniejsi będą tu od czasu do czasu robić uniki, ale właśnie o to chodzi. To królestwo ptaków, a my jesteśmy gośćmi w ich świecie.

Fot. Adrianna Gajczak

Reklamy

Nur & Izzahh

Nur i Izzahh poznaję w uroczej knajpce Merchant’s Lane 美真林 w Chinatown. Dziewczyny proszą mnie o wykonanie im wspólnego zdjęcia i nieśmiało pytają, czy nazywam się Marzia Bisognin. Nie – odpowiadam. Nazywam się Adrianna i jestem z Polski. Nieco rozczarowane zaczynają opowiadać o swojej fascynacji modą, a nieznana mi Marzia okazuje się być ich ulubioną blogerką modową. Każdego dnia śledzą jej wpisy, oglądają filmiki na YouTube i pomyślały, że być może ich idolka właśnie przyjechała do Kuala Lumpur.

Chociaż nie mam na imię Marzia, nie pochodzę z Włoch, ani nie posiadam kanału na YouTube spędzam z dziewczynami dłuższą chwilę. Są roześmiane, serdeczne i koniecznie chcą dowiedzieć się wszystkiego na mój temat. Rozmawiamy popijając sok z mango, a na koniec wymieniamy się kontaktami. Po powrocie do domu od razu przeglądam stylizacje na blogu Marzia’s Life. Muszę przyznać, że są całkiem niezłe.

Fot. Adrianna Gajczak

Modlitwa

Zapach palonego kadzidełka jest nieodłącznym elementem każdej azjatyckiej świątyni. W ten sposób składa się ofiarę i cześć bogom. Zwyczaj ten jest powszechnie praktykowany nie tylko w miejscach kultu, ale także w domach i mieszkaniach. Również w Kuan Ti Temple można poczuć tę charakterystyczną woń. Ta taoistyczna świątynia mieści się w samym sercu Kuala Lumpur. Łatwo do niej trafić – wystarczy lekko zboczyć z Petaling Street, czyli głównej promenady Chinatown. W świątyni panuje spokój i skupienie. Zapach kadzidła i kwiatowe dekoracje tworzą tajemniczą atmosferę, w którą warto na chwilkę wskoczyć, by oderwać się od zgiełku panującego na sąsiadujących bazarach.

Fot. Adrianna Gajczak